TWOJA SZKOŁA BIBLIJNA

Dla zainteresowanych Pismem Świętym

Słowo na niedzielę

5. Niedziela Wielkiego Postu - 22 marca

Czytania liturgiczne: Ez 37, 12-14; Rz 8, 8-11; J 11, 1-45

Każdej Niedzieli, każdy z wierzących deklamuje Credo. Treść Credo, głoszona przez obecnych na Mszy Świętej, przypomina to, co jest istotą wiary Kościoła. Jest powszechnie znana od, co najmniej, szesnastu stuleci. Wiązana jest zarówno z I Soborem Niecejskim (325 n.e.), jak i z I Soborem Konstantynopolitańskim (381 n.e.). To w Konstantynopolu, rozszerzając treść wyznania nicejskiego o artykuły, dotyczące Ducha Świętego, Kościoła, chrztu i zmartwychwstania, dokonano dogmatycznego utrwalenia treści Wyznania Wiary, znanego potem jako Symbol Nicejsko-Konstantynopolitański, albo Nicejsko – Konstantynopolitańskie Wyznanie Wiary. Uznaje się jakkolwiek, że najstarszą, pisaną formułą Credo jest w Kościele rzymskim, tak zwany Skład Apostolski, albo Symbol Apostolski, inaczej Wierzę w Boga. Obie treści Credo różnią się jedynie długością tekstu i szczegółowością teologiczną. Główni, biblijni bohaterowie Liturgii Słowa z Piątej Niedzieli Wielkiego Postu, to osoby wyznające i praktykujące to samo Credo, jakie wypowiadają wierzący współczesnego Kościoła. 

Credo, wypowiadane każdej Niedzieli, nie tylko łączy wszystkie czytania liturgiczne z Piątej Niedzieli Wielkiego Postu. Credo, jest trwałym pomostem pomiędzy Starym i Nowym Testamentem, pomiędzy starotestamentową i nowotestamentową historią biblijną. Credo na przestrzeni duchowej całej historii zbawienia, wyraża tę samą, Dobrą Nowinę. A ta Nowina łączy historie życia wszystkich ludzi wiary w jedną, spełnioną historię zbawienia człowieka i to z udziałem Człowieka. 

Credo Kościoła dziś, Credo Ezechiela i Pawła są tożsame

Credo Kościoła współcześnie, przywoływane i wygłaszane od wieków to samo, nieustannie tłumaczy, nie dla wszystkich zapewne tak samo zrozumiały głos Boży w proroczym tekście Ezechiela, przywoływanym w Liturgii Słowa. Bo tak samo dziś, jak i na około sześć wieków przed narodzeniem Jezusa, raczej dla większości słuchających słów Ezechiela mogło być niejasnym to, co ten mówił o otwieraniu grobów i prowadzeniu ożywionych do Jerozolimy, świętego miasta w Ziemi Obiecanej przez Boga. Credo Kościoła tłumaczy też znaczenie, a ono jest ponadczasowe i powszechne, nadzwyczajnego zdarzenia, opisanego tekstem niedzielnej Ewangelii. Bo nie chodzi w tym zdarzeniu, o jednorazowy pokaz mocy Jezusa. Wskazówkę do takiego rozumienia znaczenia wskrzeszenia Łazarza daje Credo Pawła, mocno przywiązane do tamtego zdarzenia, jakie miało miejsce w Betanii, niewiele dni przed ukrzyżowaniem Jezusa. Paweł, świadek tego faktu, że Jezus Jest żyjącym i dla żywych, pozwala zrozumieć pasję apostolską Pawła, którą dosłownie poczuć można w treści jego Listu do Rzymian. Dla Pawła przecież, Jezus przez tamtą historię z Betanii, staje się nie tylko żywym i żyjącym tu i teraz. Jest też udzielającym się energią życia dla tych, których dni dobiegły końca tu i teraz. To Jest Ten Człowiek, Który ma niezwykłą Moc w Jego wolnej i pełnej dyspozycji. Jezus dysponuje energią życia człowieka. 

Nie różni się, wbrew pozorom i dosyć powszechnym opiniom, nowotestamentowe Credo od starotestamentowej tradycji wiary ze względu na Samą Osobę Jezusa, a z Nim przez te stwierdzenia z Credo Kościoła: „I zmartwychwstał dnia trzeciego, jak oznajmia Pismo. I wstąpił do nieba, siedzi po prawicy Ojca.” oraz „Wierzę w Ducha Świętego, Pana i Ożywiciela, który od Ojca i Syna pochodzi.” Wielcy prorocy swoich czasów, ale i całej historii biblijnej, przepowiadali narodzenie się Człowieka i Mesjasza, a szczegółami tych przepowiedni mogą potwierdzać, że spełniło się to w Jezusie. Izajasz choćby, zwany ewangelistą wśród proroków, zapowiedział przyjście Emmanuela z Dziewicy (Iz 7,14). A nawet, wbrew rozumieniu powodzenia i łaski Bożej spełnionej w życiu człowieka, powszechnemu za dni Abrahama i wielu kolejnych pokoleń, Izajasz opisał również cierpiącego Sługę Jahwe. A przecież, doznawanie cierpień było brane za uzasadnione słabością natury i postępowania, w relacji do Boga, samego człowieka cierpiącego. A, cierpiący Sługa Jahwe, według Izajasza, mimo cierpienia miał zbudować królestwo wieczne, przywracając człowieka pod panowanie jedynego Króla, Którym prawdziwie Bóg Jest. Dobrze, będzie przypomnieć też Micheasza, który zapowiadał Mesjasza, narodzonego w Betlejem Efrata (Mi 5,1). Przywołać można Zachariasza, zapowiadającego Mesjasza, wjeżdżającego do Jerozolimy na osiłku osiołku (Za 9,9), nie zapominając o Danielu, który ukazywał w swoich wizjach proroczych ponadczasowe królestwo Syna Człowieczego. Cierpienie i ponadczasowość królestwa Syna Człowieczego, to dwa fundamenty Credo Kościoła i dziś. A to przecież, w sposób oczywisty dla człowieka wiary współcześnie, jest tożsame z istotą jego wiary o Jezusie, Człowieku żywym i dla żywych, pierwszym spośród żyjących wiecznie i dysponujący pełnią władzy nad energią życia każdego z ludzi. 

List Pawła do Rzymian, przywołany tej Niedzieli przez Kościół w Liturgii Słowa, brzmiący może nieco niecodziennie i niepraktycznie, to jakże praktyczny poradnik tego, jak bardzo i, jak nieodwołalnie, Credo Kościoła i Credo Ezechiela i Pawła, łączy się z życiem każdej osoby, która deklamuje Je, wspólnie z innymi, każdej Niedzieli. Paweł Apostoł wielokrotnie dawał dowody tego, że ta, najistotniejsza w jego rozumieniu i jego nauce część współczesnego Credo Kościoła, jest jego pragnieniem i planem na życie, co wyraża to zdanie: „I oczekuję wskrzeszenia umarłych. I życia wiecznego w przyszłym świecie.”, zaczerpnięte z Symbolu Nicejsko– Konstantynopolitańskiego. 

A Paweł, sam w sobie jest człowiekiem łączącym Stary i Nowy Testament, jako gorliwy faryzeusz, znający Pisma i wymienionych wyżej proroków i jednocześnie świadek Jezusa i to zmartwychwstałego. To człowiek łączący starotestamentową i nowotestamentową Dobrą Nowinę, bo obie są o życiu wiecznym, dostępnym dla każdego człowieka wiary w Jezusa i w Jego drogę przeżywania istnienia ludzkiego w ciele. To o to chodzi w stwierdzeniu Pawła do Rzymian: „Ci, którzy według ciała żyją, Bogu podobać się nie mogą. Wy jednak nie żyjecie według ciała, lecz według Ducha, jeśli tylko Duch Boży w was mieszka”. Nie chodzi przecież o wychodzenie z ciała! Chodzi o to, by nie przeżywać swojego istnienia, jak pierworodni z ludzi, o czym pisał autor natchniony w Księdze Rodzaju. Mimo, że wybrali zło, a nie Dobro, czuli satysfakcję z doznania dobrego smaku i rozkoszy oraz wiedzy, jaką poznali wybierając zło. Wybierając Dobro, człowiek nie wybiera ucieczki od cierpienia i bólu, ale znoszenie ich w ciele, zamiast dobrego smaku i rozkoszy, i to dla wybranego Dobra, przywraca człowiekowi dostęp do drzewa, rodzącego owoce życia wiecznego, o czym też mówiła już Księga Rodzaju. 

Wspólna nadzieja proroków na spełnienie się ich Credo

Tekst Ezechiela z niedzielnej Liturgii Słowa ujawnia głos Boga, był skierowany do Ludu wybranego w okresie nowej, bo babilońskiej niewoli. Królestwo Północne Izraela, istniejące niegdyś w granicach Ziemi Obiecanej, już nie istniało od ponad stu lat, zniszczone przez Asyryjczyków. A, za dni proroka Ezechiela, padło również Królestwo Południowe. Upadła zatem Juda, a prorok Ezechiel w drugiej fali przesiedleń znalazł się na wygnaniu w Babilonii. Kiedy pisał natchniony tekst przywoływanej w Niedzielę przez Kościół Księgi, dociera do niego również ta, tragiczna dla Izraelity, a w przypadku Ezechiela także jako kapłana, wieść o zniszczeniu Świątyni Jerozolimskiej. 

Obietnica Boga Jedynego dla Abrahama i Jakuba i Mojżesza, o objęciu Ziemi Obiecanej, przecież nie tylko na własność, ale i na wieczność, którą Izrael miał za spełnioną nieodwołalnie już za dni Jozuego, Dawida i Salomona, zderzyła się z konsekwencjami pomijania przez Izraelitów Dekalogu, a szerzej, choć to tożsame, ze skutkami omijania Prawa w ich codzienności. Za dni Ezechiela, nikt spośród Ludu Wybranego nie był już panem we własnej ziemi, a o ich życiu i śmierci decydowali inni. A przecież, od namaszczenia Dawida na króla Izraela przez proroka Samuela do upadku Judy i niewoli babilońskiej minęło prawdopodobnie tyle samo czasu, ile trwała niewola egipska, zakończona wyjściem do Ziemi Obiecanej pod wodzą Mojżesza. 

Wygnańcy w ziemi babilońskiej czuli się opuszczeni przez Boga Jedynego. Dlatego, głos Boży, referowany przez proroka Ezechiela, zapowiadający przebywającym na obczyźnie, że Bóg poprowadzi ich znów do Izraela i nadto, że On przywróci życie Izraelitom złożonym do grobów, musiał budzić sentyment. Musiał budzić w wypędzonych z Judy nostalgię podobnie, jak to już miało miejsce w historii Izraela, kiedy cierpiał On niewolę w Egipcie. Ten głos proroka, budził dobre wspomnienia Izraelitów i o Bogu zbawcy Izraela i o Ziemi Obiecanej. I tak, Ezechiel zwracał duchowy wzrok, ponownie na Boga Jedynego, inspirował do rozwagi i namysłu nad tym, co się stało z Izraelem.

Ezechiel nie był pierwszym, który tak przepowiadał przyszłość Izraela. Czynił to w podobnej sytuacji politycznej i społecznej Izraela, jak może już około dwu wieków wcześniej, prorokował Izajasz. On również, odważnie i wyraźnie przestrzegał Izraela przed ryzykiem utraty ziemi i wolności, wtedy ze strony Asyryjczyków. I wtedy również, na nic zdał się jego proroczy i twardy głos, pełen troski o Dobro Izraela. Bo, wtedy upadło silne i możne niegdyś Królestwo Północne, silniejsze od Judy. A Izajasz, doznając już skutki, tego tragicznego dla Ludu Wybranego wydarzenia, zapisał takie słowa, jakże podobne w tonie do wypowiedzianych później przez Ezechiela: „Pan Zastępów przygotuje dla wszystkich ludów na tej górze ucztę z tłustego mięsa, ucztę z wybornych win, z najpożywniejszego mięsa, z najwyborniejszych win. Zedrze On na tej górze zasłonę, zapuszczoną na twarz wszystkich ludów, i całun, który okrywał wszystkie narody; raz na zawsze zniszczy śmierć (Iz 25, 6)”. 

To, co wspólnego teologicznie w proroctwach Izajasza i Ezechiela, to głoszenie przez obu proroków nieodwołalnej niczym Obecności Boga jako Jedynego Pana istnienia każdego spośród Izraela. Obaj dawali swoimi proroctwami do zrozumienia, że Bóg, wprost, Jest duchowym i osobowym źródłem energii życia człowieka. A, może raczej należałoby powiedzieć, że obaj prorocy zgodnie ujawniali, że Bóg, wprost, Jest Istnieniem, odwiecznym i na wieki. To zapewne trudne do zrozumienia, a może jeszcze trudniejsze do przyjęcia dla człowieka, widzącego przed sobą głównie najbliższe jego obowiązki, pilne zobowiązania czy możliwe korzyści do zyskania w swojej codzienności. A wtedy, nie ma nawet pojęcia, jak ważnym jest przekaz obu proroków dla zyskania poprawy jakości przeżywania jego własnego istnienia, bez cudownych w nim zmian i bez konieczności posiadania, jakkolwiek przez człowieka, nadzwyczajnych mocy. Bo, chodzi o to, co raz na zawsze zniszczy jego śmierć, co przywróci go do życia, co otworzy jego grób. 

Credo i prawda o Dobru własnym człowieka

Obie, prorocze wizje działania Boga dla Izraela, tak wcześniejsza Izajasza i późniejsza Ezechiela, proroczo odbiegały od wiodącego rozumienia tradycji wiary w starotestamentowym Izraelu, w odniesieniu do nieba i wiecznego istnienia człowieka, do jego życia wiecznego jako najwyższego Dobra, jako Dobra wyższego niż życie w ciele i doznania w nim choćby nawet rozkoszy i dobrego smaku, bo to jest nieodwołalnie ograniczone śmiercią. Obie wizje, dają jasno do zrozumienia, że życie Jest w Bogu i z Bogiem Jest wieczne i na wieczność, a z woli Boga może takie samo przypaść w udziale człowiekowi, jeśli On z udziałem człowieka przebóstwi je Dobrem, jeśli przemieni tak na wieczność istnienia w człowieku. 

W tradycji Ludu Wybranego, liczonej od dni Abrahama, oczekiwaniem człowieka było istnienie spełnione powodzeniem tu i teraz, w ciele i w wymiarze materialnym. To istnienie, by było dobre, winno byłoby być spełnione zamożnością i liczebnością potomstwa, tak wypełniając odwieczny, Boży plan Stwórcy dla człowieka, referowany w Księdze Rodzaju. Od dni Jozuego zaś, powodzenie równoznaczne z Bożą Obietnicą i błogosławieństwem, jak może się zdawać, było aż nadto kojarzone z Ziemią Obiecaną, która w zapowiedziach miała być tu i teraz i dla każdego z Izraela mlekiem i miodem płynącą i to na wieczność. 

Takie podejście do oceny tego, co jest Dobrem człowieka, a co jest wartością zarówno wiary w Boga Jedynego, jak i życia człowieka, postępującego w wierności Bogu, było powszechne za dni proroka Izajasza i za dni proroka Ezechiela. Stąd ich głos, relacjonujący dobrą, pomyślną przyszłość Izraela, którą miałoby być ożywianie umarłych, otwieranie grobów czy raz na zawsze zniszczenie śmierci, mogło być traktowane przez ich współczesnych za przenośnię, za pocieszenie. To mogło być brane za obietnicę, która zapewne spełniłaby się tak, jak zresztą spełniła się Obietnica Boga Jedynego o Ziemi Obiecanej. Stało się to przecież nie od razu, ale wtedy, gdy wypełniła się w tej sprawie Boża wola. Zatem, tekst Ezechiela przywołany przez Kościół w Liturgii Słowa, to był dla współczesnych prorokowi rodzaj przypomnienie i utrwalenia przekonania, zasadnie, o wierności Boga i potwierdzenie nadejścia dni Jego łaski dla Ludu. Człowiek winien być cierpliwy i pokornie czekać na Dobro Boga, podobnie i na obraz tego, jak Bóg czeka na Dobro w człowieku. 

Do niewoli babilońskiej, istnienie wieczne i niebo jako najwyższe Dobro człowieka i przestrzeń do jego przeżywania przez człowieka, nie było obce starotestamentowej teologii biblijnej. Początkowy, brak jasnej, wyraźnej eschatologii w Starym Testamencie, nie wykluczał wiary w kontynuację, już po przekroczeniu granicy śmierci, więzów rodzinnych i wspólnotowych. Tak relacjonowała to Księga Rodzaju, choćby w odniesieniu do Abrahama (Rdz 25, 8). Nie zmieniało to faktu, że oczekiwanie starotestamentowego człowieka wiary wobec Osoby Boga, dotyczyło raczej zyskania z Jego woli pomyślności dla człowieka tu i teraz. Pomyślności, doznawanej przez człowieka w trakcie przeżywania istnienia w ciele, nie po jego zakończeniu. To miała być, wedle przekonań Izraelitów i jego liderów przez wieki, nagroda Boga dla człowieka wiernego Mu. To miało być bardzo konkretne i namacalne, weryfikowalne przez innych też, potwierdzenie wierności człowieka wobec Boga w jego codzienności. Nawet, jak się wydaje, tak tragiczna historia, jak biblijnego Hioba, potwierdzać może słuszność uprzedniej konstatacji odnośnie życia dobrego, życia wiecznego i nieba. 

Ten zatem człowiek, któremu powodziłoby się w codziennym życiu, zasługiwałby na powodzenie ze względu na jego życie bez grzechu, a zatem nie byłoby wtedy powodów do zastanawiania się, czy zasłuży taki człowiek na współistnienie z Bogiem, bo wydawałoby się to wtedy, przecież, oczywiste. Człowiek, tak myślący brał sprawy codzienne w swoje ręce, a powodzenie mogłoby usprawiedliwiać pozornie drobne odstępstwa i w wymiarze duchowym i materialnym. A takie myślenie sprowadzać mogło na starotestamentowego człowieka to, co uznać można za złe, bo przynoszące ból i cierpienie. To o tym były proroctwa Izajasza, Samuela, Eliasza, Ezechiela, jednak człowiek, jak relacjonuje to cała, starotestamentowa historia zbawienia, mimo dobrego słuchu, to i tak trudno przyjmuje prawdę o tym, co Jest jego Dobrem. 

Ezechiel i Paweł świadkiem prawdy o Dobru człowieka

Ezechiel swoim tekstem, przywoływanym tej Niedzieli przez Kościół, wyjawia ponownie prawdę o Bogu, jaką ujawniła już przed nim Księga Rodzaju: Bóg od zawsze, Jest taki Sam, Jest wierny Dobru człowieka. On Jest i udziela się całym Dobrem człowiekowi. Tekst Ezechiela potwierdza i zapewnia ponownie, że Dobro Jest skuteczne: nadejdzie taki dzień, w którym ożywieni zostaną ci, których groby Bóg otworzy. Potwierdza raz jeszcze, że nieodwołalnie stanie się tak, że nadejdzie taki dzień, kiedy Człowiek doświadczy spełnienia swojego istnienia zgodnie z planem Stwórcy, bo i jego istnienie będzie na obraz i podobieństwo Istnienia Bożego. Istnienie człowieka, które zostało przerwane śmiercią, Bóg przywróci. Ezechiel świadczy o Bogu, Który Jest Panem energii życia człowieka.

A to, co zapowiadał Ezechiel, stało się z udziałem Syna Człowieczego, co opisuje niedzielna Ewangelia. To niezwykły symbol tego, że Bóg oddaje Człowiekowi w dyspozycję całe Dobro, Którym Jest: dysponowanie istnieniem, energią życia Człowiekowi. To, co stało się dla Łazarza, jest jedynie zapowiedzią tego Samego Dobra dla każdego człowieka, który będzie słuchał w swoim duchu głosu, wzywającego go do dobrego postępowania. Do postępowania dobrego i w Imię tego Człowieka, Który już żyje, istniejąc wiecznie, gdyż On spełnił się Dobrem Boga w całej pełni. To On, Człowiek i w Imię Stwórcy, udziela się pełnią Dobra dla człowieka. 

Jan swoją relacja o wskrzeszeniu Łazarza, daje temu biblijny, ewangeliczny dowód, że proroctwo Ezechiela spełniło się w Człowieku i dla człowieka. Jezus, przywróceniem Łazarza do grona żywych, daje duchowy i osobowy, żywy dowód na to, że prawda o Bogu nie jest historią, nie jest wiedzą do pozyskania. Trudnością dla człowieka, jest aż i jedynie to, że prawdę o Bogu, człowiek może poznać jedynie swoim, osobistym doświadczeniem duchowym. Tylko przez swoje osobiste doświadczenie w duchu, dać mu może tę radosną wiedzę i to za sprawą tej jednej, konkretnej Osoby Człowieka. 

Jezus, o ile człowiek wierzy w Niego, daje wskrzeszeniem Łazarza biblijny dowód na to, że Księga Rodzaju dobrze referowała prawdę o Bogu i o człowieku, rozpoczynającą dramatycznie jego historię zbawienia. W tym opisie nadzwyczajnego zdarzenia, które przeraziło wielu współczesnych Jezusowi, nich chodziło tylko o życie Jego przyjaciela, ale o dobrą nowinę o życiu wiecznym każdego człowieka. Jezus ujawnił wtedy wielką tajemnicę tego, że Bóg w Jego ręce złożył całą energię życia każdego człowieka. 

Paweł, który spotkał Jezusa żywego, choć wiedział o Jego ukrzyżowaniu i wiedział już znakomicie dzięki temu spotkaniu pod Damaszkiem, że cierpienie nie jest największym problemem w życiu człowieka. Uświadomił sobie swoje złe wybory, źle ulokowaną wiarę. Znając historię życia Jezusa wiedział już, że największym problemem człowieka są jego złe wybory, niewiązanie prawdy o Dobru własnym z prawdą o Bogu i brak wierności Prawu Bożemu w Dekalogu. Rozpoznał to dobrze na postawie dobrze mu znanej historii wcześniejszego życia Jezusa, o Którym mówiono zgodnie, że nie można Mu było zrzucić żadnego złego czynu, a przeszedł przez życie dobrze czyniąc. On sam, gorliwy faryzeusz, dobrze znający Pisma i proroków, a pewnie równie dobrze proroctwa Ezechiela, zapewne wzmocnił tą wiedzą swoją wiarę w Jezusa i swoją naukę o Jezusie. 

Do człowieka deklamującego Credo w Niedzielę

I teraz, mając w ręku, a oby i w Duchu, wnioski z analizy niedzielnych czytań liturgicznych, może inaczej, bo bardziej praktycznie i użytecznie dla Dobra człowieka i jego życia, zabrzmią te słowa Pawła, skierowane do Rzymian: „Ci, którzy według ciała żyją, Bogu podobać się nie mogą. Wy jednak nie żyjecie według ciała, lecz według Ducha, jeśli tylko Duch Boży w was mieszka”. Ta pochwała, jaką głosi Paweł jest radosną i wartościową dla człowieka współcześnie. Radość zaś, przeżywana w duchu z Dobra, którego człowiek nie odrzuca, bo wierzy w wartość Dobra dla jego życia przemienionego i wiecznego, bierze się z prostej reguły: trzymania się Dobra w swoim postępowaniu, naśladującemu Człowieka. 

Temu zaś, co człowiek, wypowiadający Credo daje swoje wybory i działanie, to przedziwny refleks tego, czego człowiek pragnie odwiecznie: by przeżywać swoje istnienie, jako dobre i wiecznie. Jeśli to odczuwasz, postępując dobrze, świadomie i niejako przed Obliczem Boga, czyli inaczej niż pierworodni z ludzi, to Ty już jesteś na dobrej drodze przeżywania największego Dobra swojego istnienia, Którego nikt nie jest w stanie Tobie zabrać. 

Ukryty sens, przywołanego wyżej twierdzenia Pawła jest w tym, jednym, codziennym, nieodwołalnym wyborze człowieka, którego i on, świadek Człowieka już żyjącego na podobieństwo Boga, dokonywał z odwagą i z wiarą, w Duchu i prawdzie. To co wieczne, a jednocześnie proste i w wymiarze materialny, dzieje się, gdy człowiek sięga wyłącznie do Dobra. 

Tak Paweł, to samo Credo, wyznawane przez Kościół dziś, włączał w swoje, codzienne życie. Tak słowo: wierzę w Boga Jedynego, Paweł przetwarzał na Dobro i dawał tak Bogu swoje istnienie. W sensie biblijnym, teologicznym, duchowym i eschatologicznym, Bóg, przywracał Pawłowi i przywróci każdemu człowiekowi tej samej wiary, przekutej w jego dobre postępowanie, tak samo otwarty, nieodwołalny dostęp do drzewa, rodzącego owoce życia wiecznego. W tym człowieku, przez wybory tylko Dobra odważnym, działającym konsekwentnie z rozwagą i namysłem nad tym, co prawdziwe jest dla niego dobre, spełnia się dla niego całe Dobro Boga. Tak, z udziałem człowieka, który wyznaje Credo Kościoła swoim dobrym postępowaniem, spełnia się pozytywnie i z sukcesem cała, jego, prywatna historia zbawienia.

Andrzej Roter

Zobacz

 

Słówko na dziś

j. grecki
ἐκεῖ tam (ekei)

j. hebrajski
rwOBGI potężny (gibbor)

 

Artykuły

» więcej artykułów

Szkoła Biblijna Archidiecezji Gdańskiej

Zajęcia we wtorki:
Gdańskie Archidiecezjalne Kolegium Teologiczne (aula)
ul. Armii Krajowej 46
81-365 Gdynia

Zajęcia w środy:
Aula Jana Pawła II w Gdańsku-Oliwie
ul. Biskupa Nowickiego 2
80-330 Gdańsk

Telefon

+48 507 923 209

E-mail

szkolabiblijnagda@gmail.com

Numer konta:

BNP PARIBAS
37 1600 1462 1898 9624 3000 0004

W tytule przelewu prosimy podać:
Darowizna na cele statutowe - Szkoła Biblijna
Koszt: 120 zł / semestr

Używamy plików cookies Ta witryna korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności i plików Cookies .
Korzystanie z niniejszej witryny internetowej bez zmiany ustawień jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików Cookies. Zrozumiałem i akceptuję.
59 0.05109715461731