TWOJA SZKOŁA BIBLIJNA

Dla zainteresowanych Pismem Świętym

Słowo na niedzielę

19. Niedziela Zwykła - 9 sierpnia

Czytania liturgiczne: 1Krl 19, 9a.11-13a; Rz 9, 1-5; Mt 14, 22-33.
Liturgia Słowa z Dziewiętnastej Niedzieli zwykłej jest o Bogu i Stwórcy jako Osobie, próbuje człowiekowi Go przybliżyć, pobudzając ludzką wyobraźnię. Czyni to w dwojaki sposób: czytanie z Księgi Królewskiej używa do tego celu obrazów z przyrody, otaczającej człowieka, której działania: i dobrego w skutkach, i wprost przeciwnie, bo niszczącego, człowiek nieustannie doświadcza. Dwa kolejne czytania, już z Nowego Testamentu, posługują się do przywołanego celu niejako dokładniejszym opisem, bo korzystając z doświadczenia konkretnego Człowieka, Osoby ludzkiej, Której wyróżnikiem Jest ten fakt, iż Jest to Człowiek spełniony na obraz i podobieństwo Boga. Niedzielne czytania liturgiczne wskazują też na konieczną do przejścia przez człowieka granicę, po minięciu której doświadczenie Boga staje się faktem nie tyle materialnym, ale duchowym i odkrywającym przed człowiekiem istotę i naturę jego ducha, mimo przeżywania istnienia przez człowieka nadal tak, jak dotąd: w ciele.

Perspektywa historii biblijnej Eliasza na Bożej górze Horeb

Historia proroka Eliasza, przedstawiona w niedzielnym, pierwszym czytaniu, o ile ma pełniej rozjaśnić i wyświetlić obraz Boga i Stwórcy, to koniecznie musi być uzupełniona o przyczyny, dla których prorok ucieka na odludzie, szukając bezpieczeństwa w jaskini na wysokiej górze. Jak wielka była obawa proroka o jego własne istnienie w związku z wydarzeniami poprzedzającymi tę historię, niech świadczy chociażby ten fakt, że przywołana w pierwszym czytaniu góra Horeb jest utożsamiana z Górą Synaj, inaczej Górą Mojżesza, a tej wysokość to, bagatela, 2.285 metrów.

By zrozumieć dobrze scenę i zdarzenie opisane pierwszym czytaniem, trzeba nieco rysu historii biblijnej ówczesnego królestwa Izraela. Panował nim wtedy król Achab, który został zapamiętany jako władca chwiejny i łatwo poddający się manipulacji. We wszystkim ustępował swojej żonie Izebel. Czynił tak w części z wyrachowania i politycznej kalkulacji, w części zaś dla tak zwanego świętego spokoju. Izebel była córką Etbaala, króla Sydonu. W ocenie Achaba małżeństwo z Izebel miało kluczowe znaczenie gospodarcze i militarne dla Izraela. Dlatego nie chciał ryzykować konfliktu z potężną wtedy Fenicją. Etbaal był jednocześnie arcykapłanem pogańskiego boga Baala, a jego córka wprost fanatyczną wyznawczynią i Baala, i Aszery. To było powodem niszczenia przez Izebel wiary w Jahwe w całym Izraelu. Achab, ulegając Izebel we wszystkim, nie tylko nie zabronił żonie wybudowania świątyni Baala w Samarii, ale ze środków królestwa utrzymywał setki proroków i kapłanów obcych bóstw. I co gorsza jeszcze, sam również zaczął oddawać im cześć, przymykając oko na zorganizowane prześladowanie proroków Jahwe, po raz pierwszy mające miejsce w Izraelu.

Już wtedy podzielone dwanaście pokoleń Jakuba na mieszkańców nie jednego, ale dwóch królestw, stanęło przed doświadczeniem tego, co oznaczało zaprzeczenie Bożej Obietnicy oddania Ludowi Wybranemu w posiadanie ziemi Kanaan na wieki, pod warunkiem zachowywania Przymierza z góry Horeb. I to w tym czasie rozgrywają się wydarzenia opisane niedzielnym czytaniem liturgicznym. Ich bezpośrednią przyczyną było przeciwstawienie się Eliasza w zupełnie niezwykły i cudowny, choć jednocześnie bardzo dramatyczny i brutalny sposób, z perspektywy współczesnego człowieka wiary, odstępowaniu w Izraelu od wierności Bogu Jedynemu. Codzienność Izraela za dni Eliasza, w perspektywie religijnej, polegała już głównie na zrywaniu przez Izraelitów Przymierza z Bogiem, jakie zawarł On ze Swoim Ludem Wybranym, prowadzonym około 500 lat wcześniej przez Mojżesza przecież na tę samą górę, na której znajdujemy Eliasza w niedzielnym czytaniu.

Eliasz, inaczej niż król Achab i większość Izraela, wierny Bogu, wszedł w spór z kapłanami Baala i Aszery, wystawiając ich na próbę: który z bogów, reprezentowanych przez kapłanów, głoszących pozostałe dwa bóstwa, za sprawą ich modlitw dokona spalenia ofiar ze zwierząt na ich ołtarzach ofiarnych, bez podkładania ognia, ten będzie uznany przez wszystkich obecnych wtedy na górze Karmel Bogiem prawdziwym. Do tej próby przystąpił i Eliasz. A ponieważ ani kapłani Baala, ani Aszery nie sprawili, by ich bóstwa okazały prawdziwą moc, co stało się za sprawą modlitwy Eliasza, Izraelici upadli na twarz, uznając Jahwe na nowo swoim Bogiem Jedynym. A wtedy prorok Eliasz nakazał pojmać kapłanów i proroków Baala i Aszery. A było ich razem 850, których sprowadził nad potok Kiszon i tam osobiście lub rękami zgromadzonego ludu wszystkich zgładził. Królowa Izabel, dowiedziawszy się o tym od Achaba, wydała na Eliasza wyrok śmierci, nakazując natychmiast proroka odnaleźć i uśmiercić.

Eliasz spodziewał się po tak wielkim cudzie, którego świadkiem był sam król Achab, nadto wraz z towarzyszącym temu ludem Izraela, że nastąpi niezwłocznie upadek pogaństwa w Izraelu. Jednak mimo ognia z nieba król i lud cały powrócił do poprzedniego sposobu przeżywania codzienności, a zatem w duchowym oddaleniu od Boga. Izrael nie wszedł na nowo w Boży porządek codzienności, jaki stałby się znów faktem z powodu powrotu do historycznego Przymierza z góry Horeb. Eliasz, widząc, że wszyscy wracają do starego, pogańskiego porządku, poczuł zapewne ciążącą mu silnie bezradność, bezsens podejmowanych starań, wielką samotność i głęboki strach. A przez to właśnie uciekał na górę Horeb, by ratować swoje życie.

Eliasza doświadczenie Boga

Eliasz, stając wraz z kapłanami i prorokami pogańskich bogów do próby, której zasady i warunki sam określił, których wypełnienie w sposób oczywisty wymagało rzeczywistej interwencji Osoby zza granicy świata materialnego, Boga i Stwórcy, tym wydarzeniem uświadamia człowieka, że Bóg Jest krańcowo wrażliwy na wiarę, okazywaną Bogu przez człowieka. Ale też opisane w niedzielnym, pierwszym czytaniu historia wyjawia jeszcze i tę wiedzę o Nim, iż Jego doświadczenie nie jest nigdy zbiorowe, jest indywidualne i osobiste – tego nie rozumiał do czasu rozpoznania Obecności Boga na świętej górze Horeb po szmerze łagodnego wiatru. Doświadczenie Boga nie wymaga posiadania władzy, przekracza ogarniający człowieka strach, poczucie bezradności i utraty sensu własnego istnienia.

Szmer łagodnego powiewu wiatru, choć należy do świata materialnego, to jest zapowiedzią Obecności Boga, Którego człowiek doświadczyć może w ciszy, w którą może i musi wejść, o ile zależy mu na doświadczeniu Boga. Wyrażenie to: szmer łagodnego powiewu albo inaczej głos delikatnego milczenia (qôl dümämâ daqqâ), występuje w Biblii tylko w tym jednym miejscu Pierwszej Księgi Królewskiej, gdy Bóg objawia Swoją Obecność Eliaszowi na górze Horeb. W żadnym innym fragmencie Biblii Bóg nie jest dosłownie opisany za pomocą tego hebrajskiego określenia. Choć Bogu zdają się towarzyszyć również wielkie siły natury, to natchniony autor relacjonuje, iż Pana nie było w żadnym z tych potężnych żywiołów. Bóg objawia się i może zostać w duchu zauważony przez człowieka (inaczej doświadczony przez człowieka) dopiero w całkowitej ciszy. Wiele mówi to o Bogu: Stwórca nie korzysta z destrukcyjnej przemocy, nie jest w niszczących człowieka zjawiskach. Postępowanie człowieka przywołuje i dopuszcza do obecności w nim i z nim zła, ze wszystkiego tego skutkami. A Bóg Jest w cichej, intymnej relacji, w którą człowiek zapragnie wejść, by doświadczyć Jego Obecności. W tym kontekście można zaryzykować twierdzenie, że Bóg nie potrzebował, nie chciał od Eliasza, by ten inspirował do przemocy innych i by on sam posłużył się przemocą wobec żadnego z ludzi, choćby kapłanów bóstw.

Bóg Jedyny Jest Bogiem każdego z ludzi, któremu pozostawia On wolność do odnalezienia drogi do Niego. Tą drogą do odkrycia Bożej Obecności, do doświadczenia Boga i Jego Dobra jest wiara człowieka, jego zawierzenie Bogu, decyzja o związaniu się w duchu przez człowieka z Bogiem. Potwierdzają to dwa fakty z doświadczenia Boga przez Eliasza. Pierwszy to ten, że sprowadzenie mocy Boga modlitwą Eliasza była jego wiara w Bożą Obecność i w Boże działanie. Cel i intencja były dobre Eliasza, gdy wystawiał kapłanów Baala i Astarte na próbę, bo było tym ujawnienie prawdy o Bogu i człowieku, a co najważniejsze – prowadzić to miało i mogło prowadzić wyłącznie do Dobra człowieka. Jednak Eliasz i lud Izraela pod wpływem cudu Bożego działania nie tyle się nawrócił, przyjął Boga i pozwolił zagościć Obecności Boga w ich duchu. Lud, ale i Eliasz wtedy, nie związał z Bogiem w tamtej, konkretnej sytuacji, ale wymierzył karę kapłanom Baala i Asztarte, odbierając im życie, które do nich nie należało, ale do Boga. To mocny sygnał wysyłany do wszystkich tych, którzy w jakimkolwiek pokoleniu ludzkim poniżają w jakikolwiek sposób innych ludzi, odbierając im cześć, honor, a czasem zdrowie i życie, uzasadniając to, pozornie, bo tylko według nich, prawdziwą wiarą w Boga jedynego. Lud Izraela, tak działając wtedy, nie zyskał nagrody, ale doświadczył, cały, ponownej niewoli, hekatomb krwi i utraty na długie okresy również ziemi, która miała być w jego posiadaniu na wieki. Wszystko dlatego, że Bóg Jest Dobrem.

A Dobrem będąc, może być wyłącznie dla człowieka jego doświadczeniem osobistym, a nie jego doświadczeniem społecznym. Bo w tym, niby społecznym doświadczeniu wiary, a raczej doświadczeniu zwanym religijnym, może kryć się prawdziwe źródło jej erozji. A w efekcie otwierać się mogą drzwi w duchu człowieka na stronę zła i to ono wejść może miast Boga i Jego Dobra w życie indywidualnych osób i w życie społeczne.

Niedzielne, pierwsze czytanie liturgiczne jasno pokazuje zatem nie tylko Kim Jest Bóg, ale i czego oczekuje od swoich proroków, kapłanów, liderów religijnych. Eliasz dobrze to zrozumiał, bo doświadczył na górze Horeb nie tyle wspólnoty religijnej albo pozornego usprawiedliwienia dla swojego działania i śmierci 850 osób akceptacją wśród ludzi Izraela. On doświadczył Samego Boga, osobiście i nigdy już nie posłużył się w swojej misji proroka przemocą wobec innych. Eliasz bowiem tam, na górze Horeb, poznał smak prawdziwej wiary w Boga Jedynego. Po tym wydarzeniu Eliasz – jeszcze niedawny pogrążony w czarnych myślach i pragnący własnej śmierci – ponownie wraca do odważnego i rozważnego pełnienia swojej misji w imię Boga Jedynego. Przywraca innych do wiary w tej i takiej logice: człowieka, ludzi i cały lud – w takiej kolejności. A wiara stanie się faktem społecznym, o ile wszyscy ludzie weszliby w doświadczenie Boga, smakując w duchu swoim Jego Obecność nie inaczej, jak osobiście. Tu, w tymże wydarzeniu na górze Horeb z udziałem Eliasza, trzeba zauważyć, że to znów wiara w Boga Jedynego była tym powodem, dla którego Eliasz opuścił bezpieczną jaskinię. I to dzięki wierze doświadczył Obecności Boga w Swoim duchu, gdy rozpoznał Go po szmerze łagodnego wiatru, który jedynie Boga zapowiedział. Wiara jest jedyną drogą do osobistego doświadczenia Boga, a zapowiedź Jego Obecności może człowiek usłyszeć w ciszy, której człowiek winien szukać, uczyć się jej i uczyć się rozpoznawać w niej głos Boga.

Tu dobrze jest sobie uświadomić, że Eliasz jest jedynym, którego Stary Testament zapamiętał jako zabranego do nieba z ziemi, żywego człowieka i to wobec naocznych świadków. Nadto Nowy Testament kontynuuje tę relację o Eliaszu, przywołuje jego osobę, żywą obok Mojżesza w historii przemienienia Jezusa na górze Tabor. To stało się udziałem człowieka, który poznał, że Bóg Jest w ciszy, Bóg przemawia głosem łagodnego milczenia i nie pragnie innego działania człowieka wiary, jak łagodności, czynienia pokoju wokół tej prawdy: Bóg Jest Dobrem. W Dobru Jest uspokojenie, w Dobru Jest spełnienie. Człowiek zaś może stać się na obraz i podobieństwo Boga tak blisko, że Sam Bóg może działać w człowieku całą Swoją Boską mocą i cała pełnia Dobra może się w człowieku spełnić. I tak się stało.

Doświadczenie Boga w Człowieku

Obraz, jaki odkrywamy w niedzielnej Ewangelii, jest kontynuacją duchowego przekazu Boga do człowieka, którego istotą jest prawda o Bogu i o człowieku. Eliasz opowiedział swoje doświadczenie Boga, któremu towarzyszyły bardzo dramatyczne okoliczności, zarówno współtworzone przez człowieka, jak i przyrodę. W tych traumatycznych okolicznościach, kiedy człowiek, Eliasz, deklaruje wolę oddania swoje istnienia Bogu, by ten je już zakończył, nie widząc już w nim ani sensu, ani wartości, w ciszy zostaje napełniony mocą. Powraca wola życia, odczuwanie sensu i jego wartości w działaniu dla Dobra i dzieje się tak po udzieleniu się przez Boga Eliaszowi. Wcześniejszy ból, strach, gniew, zniechęcenie, rozpacz zastępuje spełniona wiara Eliasza w to, że przeżywanie przez człowieka jego istnienia w ciele, o ile jest w zgodzie z Duchem Prawdy co do Istoty Boga i życia, które z Niego Jest, o ile jest zgodne z Duchem Boga co do fundamentalnego obowiązku i przywileju człowieka, jakim jest noszenie Dobra Boga w sobie i dla siebie, i dla innych, to można byłoby nazwać doświadczaniem człowieka przez Boga. A w Jezusie, Który przeszedł przez życie dobrze czyniąc, Jest wzorem tego, co można byłoby nazwać Doświadczeniem Boga w Człowieku. Bóg zaś może się udzielić człowiekowi jedynie po jego przejściu przez granicę wiary w Niego i wejściu przez tę bramę do zawierzenia Bogu i Jego Dobru, Którym On Jest.

Piotr, jeden z głównych bohaterów niedzielnej Ewangelii, odważył się zobaczyć, co oznacza w praktyce zawierzenie Bogu i temu, Kim On Jest, bo Jezus jako Człowiek spełniony Dobrem Boga w całej pełni, jaką obrazuje na sposób duchowy przykazanie Miłości Boga i człowieka, Jest obrazem Boga. A jest to obraz bliższy Boga i o Bogu niż inspirowanie się do poznawania Boga światem przyrody, jak to choćby miał okazję zrobić Eliasz. Bo Jezus Jest Człowiekiem, Jest spełniony Dobrem w pełni na obraz i podobieństwo Boga i w tym Jest równy Bogu. Jezus Jest obrazem duchowym i osobowym, niosąc Dobro Boga w przeżywaniu na co dzień Swojego Istnienia w ciele, jak każdy z ludzi. Bo i każdy z ludzi jest do tego samego powołany już z tytułu powołania go do istnienia w ciele, choć nie każdy jest wybrany. A o wybraniu, nazywając to z perspektywy człowieka, nie decyduje Bóg, bo On Jest Dobrem, ale sam człowiek, swoimi wyborami, które, o ile będą motywowane wiarą w Boga i Bogu, będzie spełniał się na obraz i podobieństwo Jezusa i Eliasza, który jest Jezusa zapowiedzią.

Przypadek Piotra ujawnia, że wiara, o ile jest prawdziwa, a nie jest to jedynie wyrażanie religijnych poglądów i faryzejskie deklarowanie przywiązania do Boga, jest jak stałe łącze między Bogiem i człowiekiem, której istotą jest Dobro Boga dla człowieka w każdej jego sytuacji życiowej. Wiarę można byłoby nazwać prawdziwą tego człowieka, który postępuje dobrze, a to oznacza, wyłącznie, udzielanie się Dobrem! A nawet, podobnie jak Piotr w niedzielnej Ewangelii, jeśliby zdecydował się na wystawianie siebie samego na próbę, wbrew rozsądkowi i porządkowi naturalnemu, a nawet nie wykazując się w niej wiarą taką, by relację w tej próbie z Bogiem zachować trwałą, to i wtedy Bóg nie odmawia Swojej mocy człowiekowi. W tym Piotr i Eliasz zdają się być bardzo podobni – Eliasz, wchodząc w próbę ognia, który miałby się pojawić w konsekwencji jego modlitwy i wołania do Boga, wprost z nieba, a Piotr, wchodząc na wzburzone fale, tracąc wiarę i tonąc, wołaniem do Jezusa, spełnionego mocą Boga i Bogu w tym równemu, zapewnili sobie trwanie własnego istnienia. A wtedy Piotr i podobnie Eliasz odzyskali i istnienie, i przywilej pełnienia nadal misji przywracania człowieka Bogu i Boga człowiekowi, smakując swoje życie jako bezcenne.

Jak wielki to przywilej, by swoim istnienie człowiek niósł obraz Boga jako dar dla innych, by swoim istnieniem niósł Ducha Dobra Boga innym, opowiedział Paweł w swoim liście do Rzymian, mówiąc o tym tak: „Wolałbym bowiem sam być pod klątwą, odłączonym od Chrystusa dla zbawienia braci moich, którzy według ciała są moimi rodakami. Są to Izraelici, do których należą przybrane synostwo i chwała, przymierza i nadanie Prawa, pełnienie służby Bożej i obietnice. Do nich należą praojcowie, z nich również jest Chrystus według ciała, Ten, który jest ponad wszystkim, Bóg błogosławiony na wieki”.

Takie istnienie, jak Piotra i Eliasza, jak wielu innych, przeżywających swoje istnienie w ciszy i pokoju, przechodząc małe i wielkie, choć codzienne próby, to wielki przywilej człowieka, bo w nim przeżywa i doświadcza Boga Samego, bez konieczności rozważania, co czeka go poza granicą jego istnienia w ciele. A to jego doświadczenie ma wielki sens, wartość i pożytek dla Dobra innych. Także w życiu innych, przez to Bóg może się im udzielić, przemieniając ich życie na dobre.

Doświadczenie Boga źródłem woli, siły i smaku życia

Człowiekowi brak jest mocy, człowiek traci moc, człowiekowi brak jest duchowej wyobraźni, by sięgać po moc Boga w momencie próby albo po to, by w nią nie musieć wchodzić, by jej unikać, ryzykując utratę mocy życia, radości życia, smaku życia. Bo moc życia Jest duchowa i osobowa. Stąd tak bezcenny jest obraz Boga, jaki człowiek zyskał w Jezusie, jaki zobaczyć można w niedzielnej Ewangelii. Jeśli jeszcze uświadomi sobie każdy z ludzi pełniej, że Jezus, ten Sam, Który wyciągnął rękę w potrzebie do Piotra, człowieka słabnącej wiary, tracącego wiarę w obliczu wielkości przeciwieństw i własnego strachu o życie, że ten Człowiek Jest jak Bóg Jest TERAZ żywy i dla żywych, a to znaczy, że Jest TERAZ Dobrem, Którym może się udzielić każdemu z ludzi i w każdym czasie, gdy ten zawoła do Niego, wtedy bez wyjątku każdy z ludzi może zobaczyć, co znaczy dla jego życia w ciele smak prawdziwego Dobra, duchowego i osobowego. Ten smak jest pociągający wolę życia człowieka do trwania w tym, co będzie miał za swoją życiową misję: Dobro.

A doświadczenie Dobra w ten sposób i na tej drodze, na drodze wiary, jest doświadczeniem Boga, przemieniającym człowieka. Eliasz jest tego niezwykłym przykładem spełnienia, godnym przywoływania przez Samego Jezusa. Dość przypomnieć sobie, że Jezus bezpośrednio powiedział o Janie Chrzcicielu, że to: „On jest Eliaszem, który ma przyjść” (Mt 11, 14). Natomiast już po Przemienieniu na górze Tabor Jezus przywołał znów to stwierdzenie, objaśniając najbliższym uczniom, że przekaz religijnej, starotestamentowej tradycji o ponownym nadejściu Eliasza, zapowiadającym Mesjasza, się właśnie spełnił w Janie Chrzcicielu. Tak dał dowód o tym, Kim On Sam Jest, wyjaśniając, że Eliasz to wiara w Dobro Boga, owkupiajace człowieka z jego przewin codziennych, i że on już przyszedł, ale ludzie go nie poznali i zgładzili (Mt 17, 12-13). W Księdze Malachiasza (Ml 3, 23-24) Bóg zapowiadał przecież, że: „Oto ja poślę wam proroka Eliasza przed nadejściem dnia Pańskiego, dnia wielkiego i strasznego”.

Mesjasz zatem i odkupienie człowieka zatem to Dobro spełniające się w Człowieku i na Jego podobieństwo, z Jego udziałem i pomocą w każdym z ludzi na obraz i podobieństwo Boga. Tak człowiek, wołający do Jezusa spełnionego Dobrem, sam też doświadcza pełni Dobra Boga i tak Bóg ogląda Siebie Samego w człowieku, żyjącego całą pełnią Dobra, Którym On Jest. To trwała więź, której nie zerwie już nic, co jest materialne, bo jest duchowa i w Duchu.

Andrzej Roter

Zobacz

 

Słówko na dziś

j. grecki
μήτε ani (mete)

j. hebrajski
dg,B, ubranie (beged)

 

Artykuły

» więcej artykułów

Szkoła Biblijna Archidiecezji Gdańskiej

Zajęcia we wtorki:
Gdańskie Archidiecezjalne Kolegium Teologiczne (aula)
ul. Armii Krajowej 46
81-365 Gdynia

Zajęcia w środy:
Aula Jana Pawła II w Gdańsku-Oliwie
ul. Biskupa Nowickiego 2
80-330 Gdańsk

Telefon

+48 507 923 209

E-mail

szkolabiblijnagda@gmail.com

Numer konta:

BNP PARIBAS
37 1600 1462 1898 9624 3000 0004

W tytule przelewu prosimy podać:
Darowizna na cele statutowe - Szkoła Biblijna
Koszt: 120 zł / semestr

Używamy plików cookies Ta witryna korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności i plików Cookies .
Korzystanie z niniejszej witryny internetowej bez zmiany ustawień jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików Cookies. Zrozumiałem i akceptuję.
59 0.064673185348511