Czytania liturgiczne: Iz 50, 4-7; Flp 2, 6-11; Mt 26, 14 – 27, 66
Wielka mądrość Kościoła wyraża się w celebrowaniu tej Niedzieli, tytułując ją Niedzielą Męki Pańskiej i jednocześnie, Niedzielą Palmową. Wielka mądrość jest w tym, że oba tytuły dla Niedzieli, nadane przez Kościół, oddają istotę tego, czym Jest Męka Jezusa, Który mówił głośno o potrzebie Jego naśladowania. Przypominając to sobie, łatwiej już będzie człowiekowi Kościoła odczytać, czym Męka Pańska nie Jest, by nie deklarował związania swojego postępowania z takim, już tylko nierozważnym albo i niemądrym Jej rozumieniem. Bo, dobrowolnie przyjęta Męka, jest zasługą Jezusa, Nowego Adama, Która ma podobnie, powszechny wymiar, jak wina Adama starotestamentowego. Tak samo dotyka naturalnego pragnienia Dobra, nieodłącznego naturze każdego człowieka.
Męka Jezusa Jest biblijnym dowodem na to, że nieusuwalne w człowieku pragnienie może być spełnione i to nieodwołalnie, bo na wieczność. Ostatnim aktem Męki Jezusa, było wołanie do Boga i Ojca, wołanie o Jego Obecność. A Jego Obecność, to Obecność Dobra udzielającego się w całej pełni Człowiekowi i za Nim, każdemu z ludzi, podobnie postępującemu do Jezusa.
Wina Adama zaś, jest również biblijnym dowodem, ale na to, jak łatwo człowiek daje sobie Dobro odebrać, jak łatwo pozwala na to, by od Dobra go oddzielić i jak łatwo daje sobie zafałszować prawdę o sobie i swoim Dobru własnym. I, może to się stać podobnie nieodwołalnie i na wieczność.
Oba doświadczenia: Nowego Adama i Adama starotestamentowego są ahistoryczne, a nie osobnicze. Stąd, dobrze jest się zapytać w Niedzielę Palmową, po co podejmuję codzienny trud, znoszę cierpienie i ból. Dobrze jest zapytać siebie samego w tę Niedzielę o to, czy w moim polu widzenia jest nie tylko moje jedyne, bezcenne i wartościowe życie codzienne, ale także, a może przede wszystkim, wieczne.
Męka Jezusa, jak odłamywanie gałęzi od palmy daktylowej
Ta Niedziela, przypomina godziny Męki Jezusa, która Jest, jak odłamywanie gałęzi od drzewa, pozbawiając ją w ten sposób energii życia, co do zasady wyłączając ją z istnienia wymiaru materialnego. Tradycja Kościoła, posługująca się symbolicznie świeżo zerwanymi gałązkami, pozwala zrozumieć człowiekowi, przed jak fundamentalnymi wyborami staje każdego dnia. Kościół, uświadamiając to człowiekowi wiary sprawia, że nie może on już zachowywać się na co dzień i w codziennych wyborach, jak istota nie posiadająca wiedzy o jej najbardziej zasadniczym, Dobru własnym. Bo, są to wybory już wtedy świadome, które odłączyć mogą człowieka od jego energii życia lub mogą ją dla niego zachowywać.
Choć to jedynie symbol, ale wiele mówiący: wiele przecież z tych gałązek, zerwanych tego dnia, wypuszcza pąki, a nawet liście w domach osób, kultywujących tę tradycję Kościoła. To symbol, ale jakże ważnej prawdy o życiu człowieka i prawdy jego wiary: gałąź oderwana od drzewa, wcześniej włączającego ją w życie świata co prawda może, ale i nie musi utracić swojej, życiowej energii. A nawet, w szczególnych przypadkach, ta gałąź, oderwana wcześniej od drzew, sama może się stać drzewem żywym, zapewniając energię życia nowym gałęziom. Bo energia życia ma inną naturę niż świat, istniejący wokół człowieka. A nadto, istnienie tego, co stanowi wymiar materialny, czerpie energię życia z tego samego źródła, które Jest duchowe i osobowe. Zatem, jedynie od człowieka, nawet nie od Boga, zależy w sposób najbardziej bezpośredni, czy energię życia własnego zachowa, czy ją utraci. Co to znaczy praktycznie?
Dobrze to ilustruje nie tylko tradycja Kościoła. To samo jest istotą starotestamentowej, Dobrej Nowiny, Która brzmi tak samo, jak nowotestamentowa, a wyrażonej tym tekstem psalmu: „Sprawiedliwy jak palma zakwitnie (Ps 92, 13)”. Brzmi on bardzo poetycko, ale też niecodziennie i niepraktycznie dla wielu ludzi, również współcześnie i nawet w Kościele. A, jego autor natchniony, prawdopodobnie zwycięski król Dawid i może nawet na tysiąc lat przed Jezusem, odkrywa prawdę wiary Jezusa. Z nią odkrywa tożsamą z tamtą, prawdę życia i śmierci Człowieka, Który mówił o Sobie najczęściej, jak relacjonują to Ewangelie, nie inaczej, jak Syn Człowieczy. Autor natchniony tego psalmu, wyjawia i objaśnia prawdę, właśnie ze względu na brak wiary, przez wieki ukrytą przed człowiekiem, o niekończącej się energii jego istnienia i to nie byle jakiego, bo wiecznego.
Przywołany tekst psalmu, to proroczy głos pomazańca Bożego, króla Dawida o Męce Jezusa, która nie odebrała mu życia, ale była jak brama do źródła, duchowego i osobowego. Przez nią, Jezus wszedł w pełną dyspozycję energii życia. Energia życia każdego z ludzi, został oddana do Jego, pełnej dyspozycji. Psalmista ujawnił, co nie zawsze jest tak oczywiste, a może brzmieć obrazoburczo dla wielu osób w Kościele, że za tym stoi nie tyle Męka Jezusa, Która była aktem najgłębszej Jego wiary Bogu. Stoi za tym praktykowanie przez Jezusa sprawiedliwości. A tej, co już jest oczywiste dla człowieka wiary i Kościoła, nie ma bez Dobra, Które Jest duchowe i osobowe. Dobrze to ilustrują słowa Samego Jezusa, wypowiedziana w Getsemani, tuż przed tragicznym spotkaniem z Judaszem, gdy mówił tak: „Ojcze mój, jeśli to możliwe, niech Mnie ominie ten kielich. Wszakże nie jak Ja chcę, ale jak Ty niech się stanie!”. Tak, Jezus modlący się w Ogrójcu, wskazał na Dobro Boga, duchowe i osobowe, źródło energii życia Człowieka.
I, ta relacja modlitewna Jezusa z Bogiem, już przeżywającego w Ogrójcu Swoją Mękę, może pozostać tylko w pamięci człowieka, jak relacja odłamywanej gałęzi z drzewem, gdy patrzeć na to wyłącznie z perspektywy człowieka, przeżywającego swoje istnienie w wymiarze materialnym i często wyłącznie myślącego jednowymiarowo i w tym wymiarze. A Jego Męka to modlitwa, w sposób duchowy i niewidzialny dla tych, którzy jej nie będą praktykować, a budująca taką relację z Bogiem, że mimo, iż była „tylko” duchowa, to jakże jest konkretna, jakże skuteczna. Doprowadziła do Dobra i do dysponowania Dobrem przez Człowieka, to prawda, że umęczonego, ale i żyjącego wiecznie, i wbrew myślącym jedynie w wymiarze i o wymiarze materialnym, żyjącym tu i teraz.
Syn Człowieczy, czyli jeden z nas
Praktyka codziennego życia człowieka, może mu podpowiadać, że Męka Jezusa jest, jak odrywanie gałęzi od drzewa, które włączało ją w istnienie tego wszystkiego, co oznacza istnienie wymiaru materialnego. Takie widzenie Męki Jezusa wydaje się mieć uzasadnienie, ale to jedynie część prawdy o tym wydarzeniu. W tej, symbolicznej perspektywie, jaką jest przywołany powyżej tekst Psalmu 92, zapowiadane wcześniej przez Jezusa, świadome i dobrowolne poddanie się udręczeniu, mającemu tragiczny finał na drzewie, jest samo w sobie, odważnym i heroicznym aktem wiary w Istnienie. Bez tej wiary, trudno byłoby wyobrazić sobie, dobrowolnej ofiary z własnego istnienia. A bez tej ofiary, której towarzyszy udręczenie, nie byłoby otwartego dostępu do drzewa, rodzącego owoce życia wiecznego. Wiara Jezusa Jest, jak ręka Człowieka, wyciągnięta po Dar Istnienia. I to niebyle jakiego istnienia, bo Istnienia radosnego, zaznaczonego kwitnieniem gałęzi drzewa życia.
Dobrze, by sobie uświadomić, że zapowiedź Jezusa o własnej śmierci, to akt wiary w Życie, Którego nie gwarantuje ziemia, z jakiej wyrasta drzewo, albo w jaką człowiek zakopie, albo wbije drzewo. Bo, tym bardziej przecież, nie gwarantuje trwania Istnienia drzewo, z którego odrywali Jezusa Jego bliscy, jak urwaną gałąź. To drzewo było co prawda inne od innych, bo wywyższone ponad miasto, ale też wbite w skałę na Golgocie.
To miejsce, mimo, że wywyższone i rozpoznawalne przez wszystkich w Jerozolimie i w całym Izraelu, nie dawało swojej energii życia żadnym drzewom, a one nie użyczały jej nikomu i niczemu. Energia życia, ma bowiem inne źródło, niż ziemia i nie da się tego pominąć, oszukać siebie także dziś, współcześnie, zapewniając siebie, że dziś osiągane sukcesy dają poczucie przewagi nad innymi i władzy oraz panowania nad własnym istnieniem.
Jezus, Syn Człowieczy, co znaczy nie, co innego, jak to, że był umierającym na krzyżu tak, jak każdy inny człowiek, czy też, jak dwaj mężczyźni obok Niego, w ostatnich słowach daje do zrozumienia, co się wypełniło. Bo Jego Istnienie w ciele rozpoczęło się Dobrem Boga i wiarą Boga w Człowieka, rozpoczęło się Bożą Sprawiedliwością i Istnienie Jezusa spełniło się wiarą Człowieka w Boga i Jego Sprawiedliwością. Fundamentem tej relacji i wypełniającego się planu Stwórcy dla Człowieka i każdego innego człowieka jest wiara, że on, odrywana gałąź nie umrze, ale w stosownym czasie, pojawią się na niej wyraźne oznaki życiowej energii.
Dobrowolne poddanie się takiemu wywyższeniu, podobnie do Jezusa, a przecież życie każdego człowieka jest na swój, osobniczy sposób trudne i wymagające poświęcenia, było heroicznym aktem wiary Człowieka w Boga, Który Jest Obecny, Który Jest żywy i dla żywych. Męka Jezusa to Jego akt wiary w Boga, Który Jest. A to znaczy, że Bóg Jest żywy i dla żywych, co oddaje ten tekst z Księgi Wyjścia: „Ja jestem Pan, twój Bóg, który cię wywiódł z ziemi egipskiej, z domu niewoli (Wj 20, 2).” A to zaś znaczy, że Bóg, choć w sposób niewidzialny przez otoczenie, udziela się Sobą człowiekowi, czyli udziela się Swoim Istnieniem tym spośród żywych, którzy postępują na Jego obraz i podobieństwo: sprawiedliwie, nieodwołalnie.
Wrócić do fundamentalnego pytania: Kim Jest Bóg
W Niedzielę Palmową i Męki Pańskiej, dobrze sobie to przypomnieć, albo uświadomić, a na pewno przyjąć na wiarę, że Bóg Jest Istnieniem, duchowym i osobowym, Które udzieliło się Człowiekowi. Ten Człowiek zaś, przeżył Swoje Istnienie w ciele na Jego, Boży obraz i podobieństwo, przeżył je całe Dobrem, a to znaczy, że na sposób duchowy.
Skąd wiedział Jezus, co ma czynić? Niewiele wcześniej, przed tym wydarzeniem, które celebruje Kościół tej Niedzieli, Jezus mówił tak: „Gdy wywyższycie Syna Człowieczego, wtedy poznacie, że JA JESTEM i że Ja nic od siebie nie czynię, ale że to mówię, czego Mnie Ojciec nauczył. A Ten, który Mnie posłał, jest ze Mną; nie pozostawił Mnie samego, bo Ja zawsze czynię to, co się Jemu podoba (J 8, 28-29)”. Jestem Jezusa, tożsame z Imieniem Boga, Które On Sam wyjawił po raz pierwszy człowiekowi. W to Imię, Mojżesz mocą Boga zachował życie wszystkich spośród ludu Izraela, wyprowadzanego z Egiptu, mimo tego, że wszyscy byli w tej ziemi niewolnikami i to ściganymi przez wojska faraona.
Jezus, tymi dwoma, przywołanymi wyżej zdaniami, wyjawia całą prawdę o tym, Kim Jest Bóg dla człowieka. Mówi o Bogu wszystko to, co człowiek wiary wiedzieć powinien o Nim i to dla swojego Dobra własnego. To prawda, która może mu dać wolność nie tyle od krzyża z jego własnej, osobistej Golgoty. Golgota nie uwalnia od bólu i cierpienia, ale jest, trudnym, a jednocześnie pewnym etapem podróży człowieka do tego biblijnego miejsca, gdzie Bóg ukrył, już przed pierworodnym Adamem i Ewą, drzewo rodzące owoce życia wiecznego, także życia wiecznego każdego z powołanych kiedykolwiek do istnienia.
Ta prawda o Bogu, jaka Jest w Męce Jezusa, odkryła przed Nim i każdym postępującym podobnie do Niego, to rajskie drzewo, wspominane w Księdze Rodzaju, rodzące owoce życia, nie byle jakiego. Jezus postępował zgodnie z Duchem Boga, czyli zgodnie z Jego głosem, a to znaczy, że według Jego nauki, jak to relacjonuje Jan, w przywołanym wyżej tekście ewangelicznym. Jaką to ma wartość dla Dobra każdego człowieka, określiło jasno dopiero zmartwychwstanie Jezusa, Którego świadkiem był Paweł Apostoł pod Damaszkiem. Życie wieczne Jezusa, to dowód na to, że Bóg, Który nauczał Jezusa, Jest Źródłem, duchowym i osobowym, energii Istnienia Dobra i Dobrem, a zatem nieograniczonego już czasem i też niedoznającego kuszenia do zła.
To On Sam, Bóg Jezusa, Bóg Syna Człowieczego, Jest energią życia w owocach biblijnego drzewa rajskiego, ukrytego przed człowiekiem, a rodzącym owoce życia wiecznego. I to nie Bóg pragnie Męki dla człowieka na drodze do Niego, ale człowiek, od zawsze i do końca świata, wymierza i będzie ją wymierzał drugiemu człowiekowi. Bóg Jest Dobrem, a Dobro Boga, Jest prawdą o człowieku i jednocześnie nauką dobrego postępowania. Dobro Jest dla człowieka jedyną wiarygodną szkołą tego, jak być tak dobrym, jakim tylko Bóg Jest. Jest szkołą tego, jak przeżywać swoje istnienie, mając wspólnego Ducha z Samym Bogiem i Stwórcą.
Dobrze to obrazuje to zdanie, wypowiedziane przez Jezusa, do człowieka, który był dumny z tego, co posiada i jak żyje dzięki temu, był bowiem bogaty: „Odpowiedział mu: Dlaczego Mnie pytasz o dobro? Jeden tylko jest Dobry. A jeśli chcesz osiągnąć życie, zachowaj przykazania (Mt 19, 17).” To jest przecież mapa drogowa do tego samego tajemniczego drzewa, o którym opowiada biblijna prehistoria człowieka. To jest biblijne, rajskie drzewo, ukryte przed człowiekiem, gdy ten zapragnął skosztować owoce z drzewa poznania Dobra i zła. Przykazania, do wypełniania których nakłania Jezus, mają ochronić człowieka przed wchodzeniem w zło, przed akceptowaniem zła. A, już człowiek pierworodny, pragnąc Dobra, ale wybierając zło, wybrał zło osobowe, ale nie Boga, osobowe Dobro. I uczynił tak, mimo głosu Boga w swoim Duchu, wskazującego, by wybierał Dobro w swoim postępowaniu, gdyż tak, wybierając w duchu swoim Dobro, da miejsce Bogu Samemu i będzie miał stały dostęp do owoców życia wiecznego.
Bóg, dla Którego człowiek, do Niego podobny i na Jego obraz stworzony, jest najważniejszą istotą duchową i żywą, Jest nieodwołalnie wierny Dobru, Którym się udzielił człowiekowi w postaci energii jego istnienia. I, nawet więcej, bo Bóg utrzymuje energię istnienia człowieka z pokolenia na pokolenia, pomimo tego, że człowiek nie postępuje, jak Bóg, czyli dobrze. Pomimo tego, że jakże często, człowiek wybiera zło i nie zmienia swojego w tym usposobienia. Znakomicie relacjonuje głos Boga w tej sprawie Księga Rodzaju: „Gdy Pan poczuł miłą woń, rzekł do siebie: «Nie będę już więcej złorzeczył ziemi ze względu na ludzi, bo usposobienie człowieka jest złe już od młodości (Rdz 8, 21).”
Dwa tytułu jednego Człowieka: Syn Człowieczy i Syn Boży, jak refleks Niedzieli Męki i Palmowej
Prehistoria biblijna, choćby liczona od dni pierworodnego człowieka przez dni Kaina i Abla i aż do dni Noego, jasno pokazuje, że człowiek nie jest, jak Bóg, a Bóg nie jest, jak człowiek. Dobrze to oddaje ten zapis z Księgi Liczb: „Bóg nie jest jak człowiek, by kłamał, nie jak syn ludzki, by się wycofywał. Czyż On powie coś, a nie uczyni tego, lub nie wykona tego, co oznajmił? (Lb 23, 19).
To z powodu tego zdania, tak niezwykłym jest proroczy tekst z Księgi Izajasza, przywoływany przez Kościół w Niedzielę Męki Pańskiej. Bo, wyświetla to, co wydawać się mogłoby niemożliwe, by się stało, znając historię biblijną Izraela, Ludu przez Boga wybranego, o którym mówił, że Jest jego Bogiem, a Lud ten, jest Jego Ludem, narodem kapłańskim. To przecież historia odnawiającego się Przymierza Boga z Izraelem, odnawiającej się Łasku Boga i niewierności Izraela wobec Dobra Boga, za którą kroczyły narodowe tragedie i hekatomby krwi, poprzedzające niewolę, wypędzenia i śmierć. Izrael, poprzysięgał za dni Mojżesza, Jozuego, Dawida, Salomona, Jozjasza, że nie wycofa się z Przymierza, że będzie wypełniał Boże Prawo. Mówił, że uczyni, a nie wykonywał tego, co oznajmiał. A Izajasz prorokuje o Synu Człowieczym, Który będzie, jak Bóg postępował, bo mówi tak o Nim: „Każdego rana pobudza me ucho, bym słuchał jak uczniowie. Pan Bóg otworzył mi ucho, a ja się nie oparłem ani się nie cofnąłem.”
Izajasz zapowiada, nadejście wreszcie Istnienie Człowieka, Który będzie postępował tak, jak Syn Boży. I tak się stało, do czego odnosi się i czego dowodzi cały tekst niedzielnej Ewangelii. Jezus postępuje dobrze, Jest wiernym Dobru Boga, nawet mając pełną świadomość tego, co Go czeka, kim okaże się dla Niego człowiek, którego Dobru poświęcał całe Swoje istnienie w ciele.
To jest właściwy kontekst, w jakim zobaczyć można ostatecznie wyłuskany z życia Jezusa powód do zarzucenia mu obrazoburczej postawy, zasługującej na śmierć. Arcykapłan Kaifasz zarzucił Jezusowi, że ten przyznał, że Jest Synem Bożym. A przecież Syn Boży, to ten, Który przeżywa Swoje Istnienie na podobieństwo Boga, a On Jest wieczny i Jego Istnienie Jest Dobrem nieodwołalnie.
Dlatego, Niedziela Palmowa i Niedziela Męki Pańskiej, to dobry dzień, by bardzo poważnie zadać sobie pytanie o swoje życie: czy daje mi ono gwarancję, że ból i cierpienie, moja prywatna męka spotka się z Męką Syna Człowieczego. Jeśli tak będzie, to też moje życie spotka się z Jego Istnieniem i nie zakończy się jedną Niedzielą Palmową.
Andrzej Roter
